Góry nowym wyzwaniem

Rozmowa z KRZYSZTOFEM BODURKĄ

Krzysztof Bodurka z KS Cracovia 1906 został powołany do reprezentacji kraju i ma wystąpić w mistrzostwach Europy w biegach górskich.

Mistrzostwa rozegrane zostaną w lipcu w Arco, w regionie Trydentu. 26-letni biegacz Cracovii zaczął przygotowania do swego debiutu na tak prestiżowej imprezie. Lekkoatletykę uprawia od 6 sezonów, wcześniej grał w piłkę nożną. Pochodzi z podkrakowskich Nielepic, więc znalazł się w pobliskich Orlętach Rudawa, w których przed laty wychował się Adam Nawałka. Trochę sezonów kopał piłkę, aż pechowo nabawił się kontuzji po uderzeniu w nerkę.

– Wprawdzie mnie wyleczono – wspomina – ale też sam „wyleczyłem się” z futbolu. Szukałem czegoś innego, byłem już na studiach inżynierii środowiska na Politechnice, wtedy spotkałem swoją nauczycielkę z technikum Agnieszkę Słupską, która zachęciła mnie do zajęć z lekkoatletyki. Trafiłem do trenera Romana Kołodzieja, z którym współpracuję cały czas. Byłem w klubie AZS AWF, potem w AZS Politechnika, aż z trenerem jestem w Cracovii 1906.

Zawsze lubił biegać, zaczął od dystansów średnich, a coraz bardziej interesowały go przełaje. W ubiegłym roku zwyciężył na 4 km w przełajowym Grand Prix Krakowa. W tym sezonie był 12. w przełajowych mistrzostwach Polski na 4 km, rozegranych w Żaganiu. Czasowo niewielkie stracił do zwycięzcy Mateusza Demczyszaka, czy drugiego na mecie Marcina Lewandowskiego. Demczyszak to wielokrotny reprezentant Polski w biegu przeszkodowym, a Lewandowski to niedawny mistrz Europy na 800 m, ale próbujący też sił w przełajach. Krakowianina podbudowało, że nawiązywał walkę z tak znanymi asami biegów, a w porównaniu z poprzednimi mistrzostwami kraju poprawił się o kilkanaście lokat.

- Wolę przełaje, bo na stadionie bieganie w koło jest raczej monotonne – mówi Krzysztof Bodurka. – Plener dostarcza dodatkowych wrażeń. Oczywiście nie będę zaniedbywał startów na tartanie, bo tu wyrabia się szybkość, ale stawiam na biegi poza stadionami, a moją pasją staje się bieganie górskie.

Wystartował więc w mistrzostwach Polski w tej konkurencji. – Biegaliśmy w Szczawnicy – mówi. - Trasa wiodła w okolicy Palenicy, odbyły się cztery biegi, w moim na 6 km startowało ok. 150 osób. Trudny był podbieg, długości 350 m, byłem na mecie trzeci. Wygrał Kamil Jastrzębski z Kraśnika, a drugi przybiegł Mateusz Celak z Opoczna. Po tym biegu zostałem zakwalifikowany na ME, tam mamy biegać na 12 km. Będzie to mój kolejny debiut, a we Włoszech nigdy nie byłem. Otrzymanie koszulki z białym orłem to dla wielkie przeżycie.

Zawodnik Cracovii spodziewa się w włoskich górach trasy o trzech pętlach, z forsownymi podbiegami w sumie 750 m, ale taka to specyfika biegów górskich. Nie boi się trudności, natomiast ważne obok treningu jest przygotowanie psychiczne. Zapewne do Arco przyjadą biegacze z ponad 20 krajów. Bodurka liczy na udany debiut, ukończenie konkurencji w szerokiej czołówce europejskiej. Planuje potem poświęcać się dalszym biegom górskim, przełajów zarazem nie zaniedba, a swoimi wynika chciałby zwrócić uwagę ewentualnego sponsora, aby pomógł w karierze sportowej.

Poza bieganiem będzie kończył studia, a zawodowo zaczyna pracować jako instruktor sportowy, piłkarski dla młodzieży w swej gminie, gdzie też lubi trenować w plenerze, bo Nielepice dysponują pofałdowanym terenem.

Rozmawiał: Jan Otałęga