Przez płotki na podium w Grosseto

Rozmowa z lekkoatletką Klaudią Siciarz, medalistką ME

- Kiedy zimą ustanowiła Pani halowy rekord świata w biegu na 60 metrów przez płotki, w domu w nagrodę czekał tort. Jakie było święto, gdy teraz przywiozła Pani z mistrzostw Europy juniorów do lat 20 we włoskim Grosseto brązowy medal za bieg płotkarski na 100 metrów?

- Najważniejsza była radość rodziców. Wyjechali po mnie na dworzec i wszyscy bardzo się cieszyliśmy. Rodzice mnie wspierają, pomagają w uprawianiu sportu, zawsze mogę na nich liczyć. To był mój trzeci występ za granicą, byłam na mistrzostwach świata juniorów Cali (Kolumbia), gdzie zajęłam 8. miejsce. Medal w Grosseto to największe osiągnięcie w mej dotychczasowej karierze. Mam wiele trofeów, w tym roku w różnych mistrzostwach kraju zdobyłam pięć medali. Teraz ten z mistrzostw Europy zawisnął obok tamtych w gablocie w mym domu.

 

- Jak wspominała z uśmiechem trener Ewa Ślusarczyk, jej podopieczna rekord ustanowiła po najedzeniu się przed startem w Toruniu tamtejszych sławnych pierników. Co pomogło w Grosseto?

- Na pewno nie jedzenie, bo włoska kuchnia mnie nie zachwyciła. Jechałam do Włoch ze sporymi obawami, bo w tym sezonie mam problemy z kręgosłupem. Dlatego trenowałam ostrożnie. Nie spodziewałam się medalu, wśród uczestniczek biegu na 100 m przez płotki miałam czas ok. dziesiątego. Niemniej biegi zaczęły zmieniać sytuację. Eliminacje wygrałam w czasie 13,59 s, następnie półfinał 13,54, a w tym biegu miałyśmy silny wiatr przeciwny, ponad 2 metry na sekundę. Pod względem technicznym i utrzymania rytmu to był mój najlepszy występ w tych ME. W finale z wynikiem 13,33 byłam trzecia. Może gdybym miała dwa starty, a nie trzy, zachowałabym w finale więcej sił i medal miałby inne kolor? Ale najważniejsze jest, że mam medal, co mnie podbudowuje do dalszej pracy.

- Najbliższe plany?

- Obóz z klubem AZS AWF Kraków na Kujawach. Pewnie wystartuję jeszcze w ramach rozgrywek ligowych. W maju ustanowiłam rekord życiowy 13,27, być może uda się go poprawić… To jest mój ostatni sezon w wieku juniorki, choć oczywiście nieraz już mierzyłam swe siły z seniorkami. Od nowego roku otwiera się nowy rozdział i mam nadzieję skutecznie bieganie przez płotki w kategoriach młodzieżowej i seniorskiej. Muszę też zadbać o zdrowie, o kręgosłup, wzmocnić go.

- Ten rok był trudny, poza treningami przygotowywała się Pani do matury?

- Zdałam śpiewająco (śmiech). Jestem absolwentką LO nr 12 w Krakowie, a od jesieni studentką krakowskiej AWF na kierunku sport. Będę nadal godzić uprawianie sportu z nauką.

Rozmawiał: Jan Otałęga