Zachować olimpijski spokój

Rozmowa z JAKUBEM JELONKIEM

Zdjęcie: studio-no7 - portfolio Jakub Jelonek

- 12 sierpnia wystartuje Pan w Rio de Janeiro na olimpijskiej trasie chodu 20 km. Jak idą przygotowania do tego występu?

- Bardzo dobrze, realizuję plan treningowy. Z moim trenerem Grzegorzem Sudołem uznaliśmy, że teraz przyda się trening wysokogórski i dlatego jesteśmy w północnych Włoszech, w Livigno i tu szlifuję formę. Dziennie maszeruję po 20-25 km. Nic mi nie dolega. Czuję się dobrze i zamierzam w Rio mocno powalczyć w najważniejszym marszu czterolecia. 1 sierpnia wracam do kraju, potem za 5 dni nastąpi wylot do Brazylii.

- Z krakowskiego AZS AWF na igrzyska pojedzie troje lekkoatletów, poza Panem Agnieszka Szwarnóg, która wystartuje w chodzie na 20 km oraz kulomiot Michał Haratyk. Początkowo Jakub Jelonek miał być jedynym przedstawicielem Polski w chodzie na 20 km, ale potem dołączono jeszcze dwóch zawodników.

- W tym sezonie w Podebradach uzyskałem na 20 km czas 1.21.38 godz, co mnie stawia na pozycji lidera na tym dystansie w kraju. Jest to zarazem minimum IAAF do Rio i uzyskałem akceptację PKOl na wyjazd do Brazylii. Niebawem uznano też wyniki Łukasza Nowaka z AZS OŚ Poznań i Artura Brzozowskiego z AZS AWF Wrocław i dodano ich do składu. Jedziemy w trójkę, to mnie cieszy. Niemniej nie oznacza to, że stanowimy w chodzie jakiś team. Każdy z nas przygotowuje się inaczej, z innym trenerem, na trasę wyjdzie z własną taktyką.

- Jaka więc będzie Pana taktyka?

- Już raz startowałem na igrzyskach, było to 8 lat temu Pekinie. Debiut był kiepski, ale stanowił podstawę do zdobywania doświadczenia. Kolejne lata startów wzbogacały moją wiedzę o tej konkurencji. Taktyka wiele zależy od sytuacji na trasie, czy będzie od początku dyktowane szybkie tempo, czy zawodnicy będą się czaić. Najważniejsze to pilnować czołówki, obserwować co się dzieje i nie zapalać się, gdy na początku tempo jest ostre. Lepiej zachowywać siły na dalszą część dystansu.

- Kto wygra w Rio ten chód? Które miejsce na mecie Pan sobie rezerwuje?

- Faworytem Hiszpan Miguel Lopez, mistrz świata i Europy na 20 km, który nadal wykazuje wielką formę i szybkość. Będę zadowolony z miejsca w pierwszej dwunastce.

- Zabraknie tym razem chodziarzy z Rosji, tradycyjnie walczących o podium…

- Efekt stosowania dopingu w tym kraju. Winowajcom należy się kara. Ubolewam tylko, że na skutek odpowiedzialności zbiorowej zakazem występu w Rio objęci zostali też ci, co nie stosowali dopingu. Trudno jednak było znaleźć najlepsze rozwiązanie z tej trudnej sytuacji.

- Polacy od srebra Grzegorza Sudoła na 50 km podczas mistrzostw Europy w 2010 roku aż dotąd nie zdobywali już medali w najważniejszych imprezach świata i Europy. Czy w Rio coś się zmieni?

- Będzie nam trudno o medal. Mamy rzeczywiście lata posuchy. To problem głównie dla szkoleniowców, trzeba dogłębnej analizy, znalezienia recepty. Bo talenty w chodzie u nas są, należy umiejętnie je rozwijać.

- Słysząc wieści z wioski olimpijskiej w Rio o zaniedbaniach, brudzie, obawia się Pan tam warunków zamieszkania?

- Liczę, że gospodarze uporają się z mankamentami. Pamiętam jak przed igrzyskami w Atenach alarmowano, że Grecy nie nadążają z pracami, z budową obiektów, ale w ostatniej chwili dali radę. Zapewne Brazylijczycy wszystko poprawią.

Trener Grzegorz Sudoł: - W tym sezonie też walczyłem o zawodniczą nominację do Rio de Janeiro, nie udało się mi czwarty raz zostać olimpijczykiem. Teraz się koncentruję na pracy trenerskiej, pomagam Kubie Jelonkowi. Nie będę w sierpniu w Rio, ale myślami razem z zawodnikiem. Jest bardzo ambitny, nawet za bardzo, co czasem przeszkadza. Trenujemy, ponadto przekazuję mu uwagi, aby zachował na trasie w Rio zimną głowę. Zwykle w grupie znajdują się szaleńcy, którzy od razu narzucają niesamowite tempo, rzucają od razu wszystko na szalę, grają va banque. Potem nie wytrzymują tempa, albo zostają zdyskwalifikowani. W chodzie na 20 km decyduje nie pierwsze, ale ostatnie 5 km. Kuba więc musi iść rozważnie, analizować sytuację, nie wdawać się w niepotrzebne ucieczki. Jak powtórzy swój najlepszy tegoroczny czas, faktycznie może być w pierwszej dwunastce zawodników. A potem czeka go Tokio, igrzyska 2020 roku. Kuba ma 31 lat, więc z powodzeniem może wystartować wtedy w Japonii.

Rozmawiał: Jan Otałęga