Małopolska „królowa” w blokach - I

Dogonić Sobottową i Urbasia!

Małopolska lekkoatletyka przekroczyła 95 lat swej oficjalnej działalności. Były na tej drodze lata chwały, jak i momenty trudne. Jaka jest kondycja „królowej sportu” dzisiaj? W kilku odcinkach przedstawimy aktualną sytuację, wspierając się opiniami ekspertów, naszych szkoleniowców. Zajmiemy się blokami konkurencji, na początek blok biegów sprinterskich z 400 metrami, także płotkarskich, kobiet i mężczyzn.

W tych konkurencjach Kraków nieraz dominował na polskiej scenie lekkoatletycznej. Wspomnijmy choć czasy Barbary Sobottowej, trzykrotnej olimpijki i dwukrotnej złotej medalistki mistrzostw Europy (200 m i i sztafeta 4x100 m ), jej koleżanki Marii Kusion-Bibro, albo lata nie tak odległe kiedy na przełomie XX i XXI wieku ton walce sprinterów w Polsce nadawali krakowianie. Marcin Urbaś przeszedł do historii polskiego sportu, przekraczając granicę 20 sekund na 200 m, Marcin Nowak był medalistą w sztafecie mistrzostw Europy, po nich wygrywał setkę na MP Dariusz Kuć. Oni wszyscy zawiesili wysoko poprzeczkę dla następców. Obecnie pod Wawelem nie mamy takich sprinterów, czy sprinterek. Wyróżnia się jedynie na 400 m i 400 m przez płotki Aleksandra Gaworska, medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4x400 m. Błysnął też płotkarski talent do niedawna juniorki Klaudii Siciarz, rekordzistki świata juniorek na 60 m ppł. w hali.

 

- Tak. Mieliśmy wielokrotnie piękne sezony, kiedy krakowski sprint stanowił potęgę – mówi trener lekkoatletyki, obecnie w AZS AWF Kraków, opiekun m.in. medalistki Gaworskiej Andrzej Giza. - Aby nawiązać to tych czasów, trzeba paru czynników. Oczywiście bez masowości uprawiania sportu trudniej znaleźć talenty. Im więcej młodych zaczyna szkolenie, tym większa gwarancja sukcesu. Mamy pewne ożywienie zainteresowaniem lekkoatletyką, ale też młodzież spotyka się z pokusą wielu innych lżejszych zajęć. Treningi bowiem są długie, żmudne, trzeba cierpliwości Jeśli więc natrafi się na talent, należy jeszcze zainteresować podopiecznego wyczynem. Do sportu trzeba talentu i chęci. Druga sprawa to słabość finansowa naszej „królowej”|, kluby borykają się w ogromnymi kłopotami, nie stać ich na zatrudnianie trenerów na miarę potrzeb. Zresztą płace są małe, nieraz więc absolwent AWF wybiera inne zajęcia, lepiej płatne, bo one pomogą mu utrzymać dom, rodzinę. W AZS AWF opieka nad sprinterami też przysparza problemów. Zostałem jako szkoleniowiec praktycznie sam z blokiem sprinterskim i płotkarskim. Do pracy w ministerstwie w Warszawie odeszli bowiem z klubu doświadczeni trenerzy Lech Salamonowicz i Marcin Nowak. Kolejny z z trenerów sprintów zrezygnował, szukaliśmy zastępcy, pojawił się ktoś i szybko odszedł. Prowadziłem w AZS AWF dotąd grupę płotkarską i 400 metrów, ale z braku trenerów musiałem więc jeszcze przejąć grupę sprintu. Jednak ponad 20 osób na jednego szkoleniowca to dużo, zwłaszcza że grupa jest zróżnicowana, są młodsi, starsi, zaawansowani szkoleniowo lub u progu kariery, z każdym trzeba postępować inaczej. W dodatku jestem także trenerem kadry i mam obowiązki na zgrupowaniach. Jednak nie załamuję rąk. Pomaga mi syn Maciej, też trener, pracuje na co dzień w Wieliczce. Mamy w AZS AWF 15 osób tego bloku konkurencji z klasą I i mistrzowską. Liderką tu jest Ola Gaworska, liczę na jej udane występy w tegorocznych mistrzostwach Europy. Także Mariola Karaś, Joanna Banach rokują nadzieje. Wśród sprinterów wyróżniają się, seniorzy, ponad 20-latkowie: Maciej Brzeziński, Piotr Mitka i Artur Wasilewski, średnio mają czasy po 10,50, co daje szansę na mocną sztafetę klubową. Postępy czyni na 400 m ppł Jakub Mordyl. Oczywiście liczę na rozwój talentu młodej płotkarki Klaudii Siciarz, trenowanej przez Ewę Ślusarczyk. Czy w końcu znajdziemy następców Urbasia? Trzeba cierpliwości i wzmocnienia finansowego klubów. W AZS AWF mamy przynajmniej pomoc z centrali akademickiej. Inne kluby skazane same na siebie mogą liczyć tylko na zapaleńców i miłośników „królowej sportu”.

Trener biegów w WKS Wawel Kraków Mariusz Paś: - Nie będzie wyników i sukcesów bez szerokiego szkolenia młodzieży. Część młodych sama się zgłasza ma pierwsze zajęcia u nas, w klubach, niektórych przyprowadzają rodzice, zafascynowani telewizyjnymi transmisjami z występów Włodarczyk, Kszczota i marzących o podobnej karierze w lekkoatletyce swego syna czy córki. My, trenerzy, penetrujemy zawody szkolne, szukamy wyróżniających się uczestników. Problemem jest, że ”królowa sportu” nie jest bogata, Brak jest trenerów. Kiedyś w Polsce było kilka tysięcy szkoleniowców lekkoatletyki, teraz, jak obliczam, pracuje około tysiąca. Nawet gdy trafiają do klubów trenerzy młodzi, absolwenci AWF, czy byli zawodnicy, to wielu szybko rezygnuje, gdyż proponowane płace nie pozwalają na utrzymanie rodziny. Tymczasem trenerzy muszą w zajęcia sportowe włożyć wiele serca i czasu, nie licząc wyznaczonych godzin, bo takie są potrzeby wychowanków. W naszym zawodzie zostają więc nieliczni trenerzy, muszą więc mieć wiele samozaparcia, aby należy wykonywać swe obowiązki. Oczywiście część szuka możliwości dorobienia gdzieś indziej. Mimo tych kłopotów można mieć nadzieje, że małopolska „królowa” doczeka się następców Barbary Sobottowej czy Marcina Urbasia. Talenty rosną. W grupie do lat 18 wyróżnia się na 100 m Jakub Pietrusa z UKS Bieganie.pl Stryszawa, jego trenerem jest Rafał Kukla. Podobnie na tym dystansie Maciej Czyszczoń (MKS Rabka Zdrój, trener Wiesław Perucki). Na 110 m przez płotki postępy czynią Maciej Kopeć (Wawel Kraków, trener Jerzy Kaduszkiewicz), także Kacper Morawski (Wieliczanka, trener Maciej Giza), mistrz Polski młodzików. W sprincie przedłużonym coraz szybszy jest mój podopieczny z Wawelu Jakub Bakalarz, a w płotkach Weronika Nagieć (Wieliczanka, trener Maciej Giza). W grupie młodych do lat 20 ujawnił się w sprintach talent Mateusza Wróbla (Wieliczanka) oraz Jakuba Zycha (AZS AWF Kraków, trener Andrzej Giza). W kategorii U-23 jest Artur Wasilewski (AZS AWF Kraków, trener Andrzej Giza), startował w młodzieżowych ME w sztafecie. Trener Giza ma też wyróżniającego się płotkarza na 110 m Marcina Mencfela, a na 400 m ppł Szymona Ziębę, młodzieżowego mistrza Polski. Wśród seniorów na pewno ostatniego słowa nie powiedzieli Piotr Mitka czy Maciej Brzeziński z AZS AWF Kraków. Przy wytrwałości tych lekkoatletów oraz ich trenerów, można mieć nadzieję, że małopolska „królowa sportu” doczeka się kolejnych sław.

Jan Otałęga