Małopolska „królowa” w blokach - II

Jaka jest teraz kondycja małopolskiej „królowej sportu”, jakie jej perspektywy, czy doczekamy się znowu medalistów najważniejszych imprez w kraju i za granicą, pochodzących z naszych klubów?

W pierwszym odcinku zajmowaliśmy się blokiem lekkoatletycznym konkurencji sprinterskich i płotkarskich. Teraz kolej na blok biegów średnich i długich oraz opinie o tym fachowców.

Kraków miał wielu biegaczy znakomitej klasy. Przypomnieć można choćby Wacława Soldana (Cracovia), który przed wojną rywalizował z legendarnym z Januszem Kusocińskim. W latach powojennych do asów polskiego Wunderteamu należeli długodystansowcy Wawel Stanisław Ożóg i Edward Stawiarz. Po halowe mistrzostwo USA oraz medale w mistrzostwach Europy sięgał średniodystansowiec Henryk Szordykowski (Wawel). W latach 70. i 80. Kraków chlubił się dwiema biegaczkami Wisły: Elżbietą Katolikową oraz Celiną Sokołowską, które dominowały w kraju na dystansach średnich i długich, przysparzając też laurów reprezentacji. W ostatnich latach błyszczał w biegach na 3000 m z przeszkodami talent Wioletty Frankiewicz (AZS AWF Kraków), uczestniczki Diamentowej Ligi, medalistki ME. Niedawno medal na 1500 m z halowych ME przywiozła Katarzyna Broniatowska (AZS AWF Kraków).

Czy dzisiejsi biegacze i biegaczki z Małopolski pójdą w ich ślady?

Zbigniew Król jest wieloletnim trenerem PZLA, wychował kilka pokoleń biegaczy, olimpijczyków, medalistów. Obecnie opiekun m.in. naszego mistrza na 800 metrów Adama Kszczota. Mówi szkoleniowiec: - W przyszłość małopolskich biegów patrzę z nadzieja, z pewnym optymizmem. To przekonanie opieram na tym, że coraz więcej dzieci występuje w szkolnych, młodzieżowych zawodach sportowych. Nieraz oglądam takie imprezy dla najmłodszych i raduję się z liczby uczestników. Pamiętam, jak przed laty tylu młodych do biegania się nie garnęło. Mieliśmy kiedyś wspaniały Wunderteam, bardzo dobrą grupę seniorską, ale to była stawka liczbowo mała, nie podbudowana młodym zapleczem. Jeszcze gorzej było w biegach kobiecych, kadra była bardzo wąska. Teraz znacznie więcej dziewcząt przychodzi na pierwsze zawody i próbuje sił w bieganiu. Tak też dzieje się w lekkoatletyce małopolskiej i na tym buduję swój optymizm. Oczywiście nie wszystko się udaje. Duży odsiew notujemy w chwili przejścia biegaczek i biegaczy z wieku juniora do młodzieżowca. Tak się dzieje, bo w wieku 18-19 lat młodzi zaczynają nowy etap życia – pracę, studia, nieraz dochodzi zmiana miejsca zamieszkania. W obliczu nowych obowiązków tracą kontakt z szkoleniowcami, rzucają wtedy sport. Musimy wszystko robić, aby aby ten przeskok w dorosłość nie odbijał się negatywnie na liczbie trenujących. Oczywiście jak w życiu, to i w sporcie, ważne jest finansowanie, należy wspierać „królową sportu”. Na szczeblu seniorskim, tym gdzie są najlepsi z wybranych, jest dobrze. Nasi kadrowicze mają zagwarantowaną wszechstronną opiekę, finansową, lekarską itd. Gorzej na niższych szczeblach, w małych klubach, one najbardziej potrzebują wsparcia. Istotne jest też harmonijne współdziałanie między szkoleniowcami, którzy prowadzą treningi początkowe, a szkoleniowcami, zajmującymi się wysokim wyczynem. Obecnie prowadzę kolejną grupę biegaczy. Z Małopolski trenuje u u mnie Katarzyna Broniatowska (AZS AWF Kraków), która teraz musi godzić obowiązki studentki na weterynarii ze sportem. Jak ukończy studia, będzie miała więcej czasu na przygotowania, dlatego nawet jej wyjazd na igrzyska do Tokio nie jest wykluczony. Trenuje u mnie biegaczka długich dystansów Karolina Giza (Wieliczanka), także pół-Polka, pól-Białorusinka Marharta Kaczarawa, juniorka, duży talent, jest już w klubie AZS AWF Kraków. Trenuje Patryk Marmon z Budowlanych Nowy Sącz, obecnie w AZS AWF Kraków

A oto głos przedstawiciela młodej fali szkoleniowej Wojciecha Kubicza, który jest nauczycielem wf. w szkołach oraz trenerem sekcji lekkoatletycznej ULKS Fajfer Łapanów:

- Aby nawiązać do lat chwały i wychować przyszłych medalistów w biegach średnich i długich oraz przeszkodowym niezbędne jest zachowanie podstawowej zasady, czyli szerokiego szkolenia młodzieży. Im więcej młodych w klubach i na stadionach, tym większe szansa wyłowienia prawdziwych asów. Sprawa nie jest prosta. Jak obserwujemy, sprawność fizyczna dzieci i młodzieży w ostatniej dekadzie lat obniżyła się. Przeprowadzamy np. testy Coopera, te biegi sygnalizują nam tę niekorzystną tendencję. Tak więc, aby wychować dobrego biegacza czy biegaczkę, trzeba zaczynać szkolenie jaki najwcześniej, aby młodych podbudować fizycznie do wieku młodzika, kiedy zaczynają bardziej specjalistyczne treningi. Najlepiej zaczynać z dziećmi w 4 czy 5 klasie podstawówki. I tak czynimy, a pomaga nam choćby program „Lekkoatletyka dla każdego”, prowadzony przez związek lekkoatletyczny, a wdrażany w klubach czy szkołach. Nas, szkoleniowców, nie jest dużo, stąd mój ukłon do nauczycieli, szczególnie wf, jak zauważycie młodociany talent, ucznia szybkiego na boisku, sprawnego, sygnalizujcie to do klubów. Teraz zakłóciła nam rytm pracy reforma szkolnictwa. Zniknęły gimnazja, choćby u nas w Łapanowie. Dotąd dopływała do nas, do gimnazjum, młodzież po sześciu klasach z regionu, teraz młodzież jest dłużej (do ósmej klasy) rozsiana po różnych szkołach podstawowych i dotarcie do nich jest trudniejsze. Inna kwestią jest z kolei, że część trenującej młodzieży, kiedy idzie do szkół średnich, często w innych miastach, rezygnuje wtedy z uprawiania sportu. Tego progu w trakcie wkroczenia do liceów 15-16-latkowie nieraz nie pokonują, są zagubieni w nowym otoczeniu, mamy tu odsiew. Natomiast mniej można narzekać na liczbę klubów, obiektów, powstają coraz nowe, nawet takie małe obiekty, z 200-metrową bieżnią są na na pierwsze potrzeby lekkoatletyki wystarczające. Oczywiście przydałoby się zwiększenie finansowania naszych klubów, bo „królowa sportu” jest uboga, brakuje sponsorów. Tu dużo zależy od przychylności do sportu samorządów. Pilną potrzebą jeszcze jest, by władze lekkoatletyczne zwiększyły liczbę szkoleń dla młodych trenerów, aby częściej prowadziły kursy i spotkania z wymianą myśli szkoleniowej. Młodzi szkoleniowcy powinni stale szlifować swój warsztat. Natomiast dla naszego środowiska miłe jest, że w związku z rozwojem mediów elektronicznych, coraz więcej pojawia się w internecie sprawozdań z naszych zawodów, jak czyni to choćby MZLA. Dla zawodnika, zwłaszcza młodego, jak zobaczy wymienione swe nazwisko i sukces, stanowi to duży bodziec do dalszej pracy.

Przeglądając aktualny stan posiadania „królowej sportu” w biegach długich i średnich w Małopolsce, wskażę kilka osób, które już mogą mocno zamieszać w krajowej czołówce. Są to biegacze z kategorii wiekowej U-23: Patryk Marmon (AZS AWF Kraków, trener Zbigniew Król, kiedyś w Budowlanych Nowy Sącz), Andrzej Kowalczyk (wychowanek trenera Stanisława Karasia w Fajferze Łapanów, obecnie w Wawelu pod okiem Grzegorza Sobczyka), Grzegorz Kunc (AZS AWF Kraków, trener Wacław Mirek), czy Katarzyna Chryczyk (AZS AWF Kraków, trener Wacław Mirek). Nadzieje rokuje też Szymon Dobaj (Wawel, trener Grzegorz Sobczyk).

Rozmawiał: Jan Otałęga