Udany początek sezonu

Rozmowa z Katarzyną Martyną, biegaczką WKS Wawel

- Startowała Pani w zwycięskim dla Polski czwórmeczu do lat 23 z Czechami, Słowenią i Węgrami na stadionie AWF w Krakowie, zajmując w biegu na 400 m ppł. trzecie miejsce…

- Z miejsca na mecie w gronie siedmiu rywalek jestem zadowolona, natomiast czas 59,89 mógł być lepszy. Jednak pogubiłam się między płotkami na wirażu.

- Jak ocenia Pani tegoroczny sezon?

- Jak dotąd, udany, ustanawiałem rekordy życiowe. W czerwcu we Wrocławiu uzyskałam na 400 m ppł 59,53, co było najlepszym w tym roku wynikiem w Polsce w kategorii do lat 23. Potem w Sieradzu miałam na 400 m wynik 54,61. Podczas mistrzostw Polski do lat 23 zdobyłam na płotkach srebrny medal. To cieszy, choć jest mały niedosyt, do złotego medalu, było blisko. Jeszcze poprawiałam swe rekordy na krótszych dystansach.

- Ma Pani dopiero 20 lat, w biegu płotkarskim czas 59,53 był lepszy w kraju od kilku starszych roczników, to rokuje dobre perspektywy. Dopiero na czwórmeczu w Krakowie Helena Dalke z OŚ AZS Poznań miała lepszy czas 59,49. Jednak w zimie były obawy, czy będzie Pani biegać w tym sezonie…

- Tak, miałam kłopoty ze ścięgnem achillesa. Bałam się o tegoroczny sezon. Dopiero w lutym zacząłem trenować, o startach w hali nie było mowy. Teraz ze zdrowiem jest lepiej.

- Uprawiała Pani głównie skok w dal, skąd zamiana konkurencji?

 

- Kiedy 8 lat temu zaczynałam trenować w WKS Wawel u trener Marii Krawcewicz rzeczywiście uprawiałam skok w dal, ale i sprinty. Nawet pojechałam na mistrzostwa świata juniorów młodszych do Kolumbii w sztafecie 4x 400 m, a na mistrzostwach świata w Bydgoszczy w sztafecie zdobyłyśmy 6. miejsce, z kolei na mistrzostwach Europy w Grosseto 4. miejsce. Potem przeszłam pod opiekę trenera Mariusz Pasia, wtedy zasugerowałam, że chciałabym biegać przez płotki.

- Kobieta zmienną jest, może za chwilę zechce Pani rzucać oszczepem?

-(śmiech). Aż tak nie, ale już startowałam w wieloboju, zdobyłam nawet medal, więc sporo konkurencji jest mi znanych. W każdym razie wybrałam płotki, musiałam się nauczyć techniki biegania, bo skracałam kroki przeszkodą, to taki nawyk z rozbiegu przed belką w skoku w dal. Z trenerem Pasiem stale pracujemy nad techniką, liczbą kroków między płotkami i mam nadzieję na progresję wyników.

- Najbliższe plany?

- Występ w mistrzostwach Polski seniorów w Lublinie, to będzie mój debiut. Chcę zakwalifikować się do w finału na płotkach, poprawić rekord życiowy. Moim marzeniem jest zejść w tym roku poniżej 59 sekund.

- A mistrzostwa Europy seniorów?

- Berlin w tym roku jeszcze jest poza moim zasięgiem. Ale ME za dwa lata? Kto wie… Za rok planuję ubiegać się udział w młodzieżowych mistrzostwach Europy, zarówno w płotkach jak i sztafecie. Ponadto jak każdy sportowiec marzę o igrzyskach olimpijskich. Sport jest ważną dziedziną w moim życiu, zaraz po rodzinie. Treningi muszę godzić ze studiami, zostałam studentką na kierunku gospodarka przestrzenna na Uniwersytecie Ekonomicznym, po pierwszym roku mam nadzieję na stypendium uczelniane. Pewnym kłopotem są codzienne dojazdy busem z rodzinnego Zalasu na zajęcia i treningi, może więc poszukam sobie mieszkania w Krakowie.

Rozmawiał: Jan Otałęga