Małopolska „królowa” w blokach - III

Trzeba rzutom pomóc

Jaka jest kondycja małopolskiej „królowej sportu”, jakie jej perspektywy? W poprzednich odcinkach naszych rozważań zajmowaliśmy się biegami krótkimi, średnimi, długimi i płotkami. Teraz kolej na blok rzutów, czyli kuli, dysku, młota i oszczepu kobiet i mężczyzn.

Przed wieloma laty oszczep był mocną stroną sekcji lekkoatletycznej Cracovii, przed wojną Maria Malinowska była nawet rekordzistką świata w oszczepie, w odmianie rzutów oburącz. Po wojnie brylowała oszczepniczka Urszula Figwer (AZS Kraków), dwukrotna olimpijka i uczestniczka mistrzostw Europy. W ostatnich latach rozwinął się w AZS AWF Kraków talent kulomiota Michała Haratyka, wicemistrza Europy, ale który zimą z Krakowa wrócił już do Bielska-Białej. Wygląda, że jednak ma w podwawelskim grodzie następczynię, bo w pchnięciu kulą kobiet wielkie postępy uczyniła do niedawna juniorka Wawelu Kraków, podopieczna trenera Jana Michniaka Anna Niedbała, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy juniorek.

Oto opinie dwóch doświadczonych szkoleniowców konkurencji rzutowych z WKS Wawel:

 

Jan Michniak: - Tak, Ania jest na najlepszej drodze, by stać się naszą czołową specjalistką pchnięcia kulą. Cieszę się, że moja wychowanka ma takie perspektywy. Anka liczy 20 lat, podjęła studia w Białymstoku, tam trenuje, ale nadal mam z nią kontakt i motywuję do dalszej pracy. Zaczynała, gdy mało kto na nią stawiał, nawet miała kłopoty na lekcjach wf. Jednak systematyczne szkolenie dało efekty, uwierzyła w siebie i stać ją teraz na dobre wyniki. Jest młoda, ambitna i wiele pomyślnych lat startów przed nią. Niedbała wyróżniła się w naszym małopolskim regionie, niemniej mamy kilka innych talentów. W WKS Wawel trenuje 15-letnia Wiktoria Grysiak, która rokuje nadzieje w oszczepie. W SKS Kusy Kraków wychowała się sportowo 16-latka Patrycja Pełka, mistrzyni Polski w wieloboju, oszczep jest jej silną bronią.

Rzuty to specyficzna część lekkoatletyki. Wymaga sporych nakładów, bo nie tylko na szkolenie, ale na bazę oraz sprzęt. Trzeba mieć środki na rzutnie, na długie boisko, na osłony rzutów, wielką wagę trzeba tu przykładać do bezpieczeństwa otoczenia, a to wszystko kosztuje. Klubów w terenie generalnie nie stać na takie wydatki, głównie więc zajmują się biegami, skokami - to taniej. Talenty do rzutów z pewnością można znaleźć, ale problemem jest zapewnienie wspomnianych wcześniej dobrych warunków szkolenia. W klubie nie mamy gdzie trenować, już drugi rok przeprowadzany jest remont hali sportowej, nadal nie widać terminu, kiedy możemy wejść do niej z treningami. Późna jesień i zima to pora, kiedy praca głównie odbywa się w siłowni i hali, jest ukierunkowana na nasze wyniki w sezonie letnim. Same kluby nie rozwiążą problemów z bazą. Przydatna jest pomoc władz gminnych, radnych, aby nie koncentrowały się tylko na jednym zadaniu np. budowie ścieżek rowerowych, czy stacjach do ćwiczeń na terenach rekreacyjnych, osiedlowych, ale by pomyślały o potrzebach lekkoatletów, wyposażając kluby w potrzebne dodatkowe przyrządy siłowe, rzutnie itd. Spotkać można w wielu miastach stacje siłowe, zaglądający tam młodzi ludzie próbują ćwiczyć i może kiedyś spróbują podjąć treningi w klubach, gdzie mogą trenować konkurencje rzutowe. Jednak bez wsparcia finansowego, a więc bez odpowiedniej bazy jak i zatrudnienia większej liczby szkoleniowców, nie będzie rozwoju konkurencji siłowych.

Stanisław Szuberla: - Prowadzimy w WKS Wawel kulę, dysk, młot i oszczep. Podobnie czyni to AZS AWF Kraków, ale poza nami w województwie małopolskim trudno szukać sekcji, która wszechstronnie stawiałaby na rzuty. W Wawelu jest nas dwóch trenerów, w AZS AWF Renata Nieroda, przy niej szkolą się młodsi, ale w innych klubach jeśli się uprawia się rzuty, to często zajmuje się nimi jedyny trener w klubie, dla którego jest to dodatkowa działalność obok biegów czy skoków. Przydałoby się wzmocnienie kadry trenerskiej naszego bloku konkurencji. W Polsce istnieje pewien paradoks – jesteśmy światową potęga w rzutach (Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek, Piotr Małachowski i wielu innych), jednak baza szkolenia jest niezwykle uboga. Choć prowadzimy u nas w klubie wszystkie rzuty, warunki mamy niezbyt dobre, szkolimy na bocznym boisku. Nie mamy takiej bazy, aby zapewnić i jakość szkolenia, i względy bezpieczeństwa. Najprościej jest z kulą, bo miejsca na nią nie trzeba dużo, ale jak znaleźć boisko dla dalekich rzutów w oszczepie, młocie czy dysku? Koncentrujemy się na podstawowym szkoleniu, doprowadzamy młodzież do klasy I, pod mistrzowską i tu stajemy przed dylematem, jak dalej szkolić zawodnika, który rzutami osiąga czołówkę krajową i ma ambicje zawojować świat? Dlatego odszedł od nas do Zamościa obiecujący młociarz, bo tam zapewniono mu odpowiednie warunki treningowe i pieniądze. Niewiele jest w Polsce ośrodków szkolenia rzutów. Jesteśmy teraz na zgrupowaniu w Bydgoszczy i tu na obiektach Zawiszy mamy doskonałe warunki do treningów. Taki ośrodek bloku rzutów bardzo przydałby się w naszym regionie!

Jan Otałęga