Haratyk i Kulka w ekipie do Amsterdamu

W środę rozpoczynają się 23. lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Gospodarzem imprezy jest Amsterdam, który ma szczególne miejsce w dziejach polskiego sportu.

W 1928 roku właśnie w tym holenderskim mieście Polska zdobyła swój pierwszy złoty medal olimpijski, jej autorką była lekkoatletka Halina Konopacka, która wygrała rzut dyskiem. Mamy nadzieję, że do niedzieli doczekamy się w Amsterdamie niejednego Mazurka Dąbrowskiego.

PZLA wysyła na ME 70-osobowy skład, to druga liczebnie nasza reprezentacja w historii, więcej biało-czerwonych, bo 71, było na ME w Barcelonie sześć lat temu. W zespole do Holandii są obrońcy tytułu sprzed dwóch lat z Zurychu – Anita Włodarczyk w młocie i 800-metrowiec Adam Kszczot. Włodarczyk, Paweł Fajdek w młocie oraz Piotr Małachowski w dysku to w tym roku światowi liderzy w swych konkurencjach. Nie wybiera się za to do Holandii inna nasza liderka światowej klasyfikacji, skoczkini wzwyż Kamila Lićwinko. Pozostaje też w kraju, by spokojnie przygotować się do igrzysk w Rio, kulomiot Tomasz Majewski.

- Forma naszej kadry jest budująca, ostatnie mistrzostwa Polski w Bydgoszczy to potwierdziły. Szczególnie liczymy na naszych liderów. Mam nadzieję, że przywieziemy podobną liczbę medali jak dwa lata temu z Zurychu – stwierdził prezes PZLA Jerzy Skucha. W szwajcarskiej imprezie biało-czerwoni wywalczyli 2 złote, 5 srebrnych i 5 brązowych medali, co nam dało 6. miejsce w tabeli medalowej.

W ekipie do Amsterdamu są dwaj przedstawiciele Małopolski. W pchnięciu kulą wystartuje Michał Haratyk z AZS AWF Kraków, a w rozgrywanym po raz pierwszy na ME półmaratonie Szymon Kulka z ULKS Lipinki.

- Michał miał zimą w hali przez pewien czas najlepszy wynik na świecie – mówi prezes MZLA Grzegorz Sobczyk. - Teraz z kolei lideruje kulomiotom europejskim z rezultatem 21,23. Był w marcu na halowych MŚ w Portlandzie, tam w debiucie zebrał doświadczenie. Amsterdam powinien być jego kolejnym etapem do uzyskania optymalnej formy, jaka powinna przypaść na sierpniowe igrzyska w Rio. Liczę, że na ME Michał dopcha kulę nawet do podium. Szymon Kulka jest 23-letnim biegaczem, podopiecznym trenera Janusza Wąsowskiego. Kilka lat temu był mistrzem kontynentu w przełajach wśród juniorów. Debiutuje w seniorskim otoczeniu na ME, czyni postępy, pewnie powalczy o miejsce w pierwszej dziesiątce w półmaratonie.

- Jadę do Amsterdamu pokazać się z dobrej strony – zapowiada Michał Haratyk. – Kontuzji na szczęście nie mam, choć jakieś bóle się odzywają, ale jak się ciężko trenuje, to musi boleć. Wraz z Konradem Bukowieckim, który jest drugi na liście w Europie, obiecujemy walkę. Jeśli przyjedzie do Amsterdamu podwójny mistrz świata i Europy Niemiec David Storl (trzeci teraz na liście w Europie), będzie faworytem. Siłę mam, a ciągle pracuję nad udoskonaleniem techniki. Muszę skoncentrować się, aby od pierwszej próby pchać daleko. Do tej pory na zawodach zbyt wolno się rozkręcałem i dopiero od czwartej kolejki miałem lepsze wyniki. To za późno. Medal? Pchnięcie kulą ponad 21 m to zapewne podium w Amsterdamie. Ale łatwiej mówić…

Mistrzostwa Europy rozgrywane są od 1934 roku (Turyn). Zwykle odbywały się w rytmie 4–letnim, ale ostatnio wprowadzono zasadę: co dwa lata. I teraz co drugie przypadają na rok olimpijski. W obliczu zbliżających się igrzysk nie wszyscy najlepsi zawodnicy wystartują w ME, bo wybierają przedolimpijskie treningi. I właśnie z powodu bliskiego terminu igrzysk w programie ME nie ma konkurencji wytrzymałościowych jak maraton czy chód. Do europejskiego czempionatu zgłoszono 1469 zawodniczek i zawodników, co jest rekordem ME, najwięcej jest Niemców – 110. Udział weźmie 50 ekip, bez zdyskwalifikowanej za afery dopingowe Rosji, zadebiutuje Kosowo. Poza medalami będzie można zdobywać w konkurencjach minima olimpijskie do Rio.

Jan Otałęga