Triumf Polski w szkockiej hali

W Glasgow rozegrano 35. halowe mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Polska wywalczyła 7 medali (5 złotych - 2 srebrne) i zajęła pierwsze w klasyfikacji medalowej przed Wielką Brytanią (4-6-2) i Hiszpanią (3-2-1). Obroniliśmy to miejsce sprzed dwóch lat z HME w Belgradzie.

Na najwyższym podium w Szkocji stanęli: Ewa Swoboda zwyciężczyni biegu na 60 metrów, Michał Haratyk w kuli, Paweł Wojciechowski w tyczce, Marcin Lewandowski na 1500 m oraz sztafeta 4x400 m: Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty-Ersetic.

Srebro przypadło Piotrowi Liskowi w tyczce i Sofii Ennaoui na 1500 m.

Warto podkreślić sukces Michała Haratyka ze Sprintu Bielsko-Biała, a przez kilka lat zawodnika krakowskiego AZS AWF. Początkowo - po perypetiach zdrowotnych i zakłóceniu przez to cyklu przygotowawczego - nie planował wyjazdu do Szkocji. Kiedy jednak w Toruniu wygrał halowe mistrzostwa Polski, spakował walizkę do Glasgow i w tamtejszej hali już w pierwszej kolejce znokautował rywali – 21,65 m.

Jedyną osobą z Małopolski w tej imprezie była Klaudia Siciarz (AZS AWF). Debiutująca w mistrzowskich zawodach w hali podopieczna trener Ewy Ślusarczyk jechała do Glasgow ze sporymi nadziejami, marzyła o finale w biegu na 60 metrów przez płotki. Miała w tym sezonie trzeci wynik w płotkach na naszym kontynencie. W eliminacjach była druga, ale w półfinale z czasem 8,14 szósta i odpadła. Nie brakło wtedy łez.

- Jak się nie uda start, dystans 60 metrów jest zbyt krótki, by nadrobić błąd. Źle wyszłam z bloków, zawaliłam. Jestem wysoka, na stadionie, gdzie biegamy 100 metrów, lepiej mi się rozpędzać. Latem będę mocniejsza - mówiła po biegu Siciarz.

Kolejne halowe ME odbędą się za dwa lata w Toruniu.

Jan Otałęga