Mistrzostwa na stulecie

Kraków jest jak pryzmat, przez który pięknieje ojczyzna – tak pisał przed laty o podwawelskim grodzie wybitny polski fraszkopisarz Jan Izydor Sztaudynger. Czy z tym krótkim, lakonicznym określeniem można się nie zgodzić? Wydaje się, że nie można. No a skoro tak, skoro w domyśle dotyczy to wszystkich dziedzin życia, to w najbliższą sobotę i niedzielę Gród Kraka będzie dodawać splendoru polskiej lekkiej atletyce. Bo choć są tacy, którzy na osobno organizowane zawody wielobojowe nieco narzekają (a że są za długie, że się ciągną, że trudno się zorientować w sytuacji w trakcie danej konkurencji), to należy z pełną odpowiedzialnością podkreślić: wieloboje mają swój nieskrywany urok, a połączenie tych wszystkich, wydawałoby się, niemożliwych do pogodzenia konkurencji musi budzić szacunek. A jeśli dodać do tego rywalizację w sztafetach na dystansach, które rzadko można spotkać na mityngach, można być pewnym, że zbliżający się weekend będzie pod względem lekkoatletycznym, przynajmniej w Krakowie, bardzo atrakcyjny.

O co będzie w stolicy Małopolski szła walka? Ano przede wszystkim o medale mistrzostw Polski, to oczywiste. Niemniej jednak dla kilku startujących będzie to także bój o przepustkę na imprezy rangi mistrzowskiej. Uwaga ta dotyczy na pewno najlepszego polskiego dziesięcioboisty ostatnich lat Pawła Wiesiołka. Zadanie przed nim niełatwe, gdyż aby załatwić sobie przepustkę na Mistrzostwa Świata w Dosze, musi on uzyskać 8200 punktów. Jeśli ta sztuka zawodnikowi Warszawianki udałaby się, oznaczałoby to ni mniej ni więcej jak poprawienie przez niego rekordu życiowego. Wynosi on 8140 punktów i został przez Wiesiołka ustanowiony cztery lata temu w Goetzis, na najsławniejszym mityngu wielobojowym na świecie. W tym roku Hypomeeting, bo tak nazywa się ta impreza, oczywiście także się odbył, ale Paweł Wiesiołek tym razem nie zbliżył się w Austrii do swego najlepszego rezultatu. Uzyskał 7971 punktów i zajął 18. miejsce.

Dla naszych reprezentantów zawody te nie były wszelako nieudane. Z rewelacyjnej strony pokazała się na nich bowiem Adrianna Sułek. Nasza brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw świata do lat 20 poprawiła rekord życiowy w skoku wzwyż, wyrównała życiówkę w skoku w dal, a ponieważ w pozostałych konkurencjach też spisywała się dobrze, po raz pierwszy w karierze przekroczyła barierę 6000 punktów. I to nie o jakieś marne parę oczek, ale od razu o 104. Tak więc jej rekord życiowy wynosi obecnie 6104, co daje jej oczywiście prawo startu w Mistrzostwach Europy do lat 23, które odbędą się w lipcu w szwedzkiej miejscowości Gavle. No ale że apetyt, szczególnie kibiców, rośnie zazwyczaj w miarę jedzenia… W takim razie krótkie menu: minimum na światowy czempionat w Dosze to 6300 punktów.

Tysiąc punktów mniej wynosi minimum na Mistrzostwa Europy do lat 20, które odbędą się także w Szwecji, w Boras. Julia Słocka z AZS-u Warszawa w ubiegłym roku uzyskała swój najlepszy wynik w życiu, zdobywając 5226 punktów. Może w Krakowie uda się dołożyć do tego rezultatu co najmniej 74 punkty? Oby.

Ciekawie powinno też być w rywalizacji młodziczek i młodzików (do lat 16). I choć również w tej rywalizacji są oczywiście faworyci, to tutaj o niespodzianki może być nietrudno. Najbardziej zaś cieszy to, jak licznie obsadzone są te konkurencje. Szczególnie wśród dziewczyn, których zgłosiło się aż 25. Chłopaków jest na liście o dziesięciu mniej, ale to i tak niezła ilość. Oby przełożyła się na jakość. Rzecz jasna zarówno teraz jak i w przyszłości.

Mistrzostwa w wielobojach zostaną okraszone biegami sztafetowymi. Najciekawiej powinno być chyba w miksach. Bo choć startuje w nich zawsze po tyle samo przedstawicieli obu płci (2+2), to przecież rywalizująca na jednej zmianie kobieta z mężczyzną jest jeszcze cały czas nowością na lekkoatletycznych arenach. A tak przecież bywa na niektórych zmianach w rywalizacji mieszanej. Na pewno duże zainteresowanie wzbudzą też niesamowicie atrakcyjne dla oka sztafety szwedzkie (100 + 200 + 300 + 400). Tym bardziej, że w szranki staną w tej rywalizacji przedstawiciele województw, a nie klubów.

Jak widać z powyższego, na pewno warto „wpaść” na stadion Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Tym bardziej, że Mistrzostwa Polski w Wielobojach i Sztafetach są jedną z imprez uświetniających stulecie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Związku, który powstał 11 października 1919 roku w budynku Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego, który zarówno wówczas jak i teraz znajduje się przy ul. Radziwiłłowskiej 4 w Krakowie, a którego wnętrze zaprojektował sam Stanisław Wyspiański. I choć siedzibę PZLA jeszcze w roku jego założenia przeniesiono do Lwowa, to jednak nikt i nic nie odbierze Krakowowi faktu, że to właśnie tutaj rozpoczęła się przebogata historia polskiej królowej sportu. I niech ona trwa.

DZ