Po przerwie znów do elity

Rozmowa z Aleksandrą Gaworską, biegaczką AZS AWF Kraków

- Witamy znów na bieżni! To była u Pani najdłuższa przerwa w dotychczasowej biegowej karierze, w dodatku spowodowana przez pech!

- Ubiegły rok startów zaczęłam bardzo dobrze. Z koleżankami zdobyłyśmy w halowych mistrzostwach świata w Birmingham srebrny medal w sztafecie 4x400 m. Z wielkimi nadziejami więc oczekiwałam na sezon letni, ale w czerwcu, podczas treningu w Krakowie, doznałam kontuzji kolana. Musiałam przejść skomplikowaną operację, czas rehabilitacji był długi. Cały sezon na stadionie mi przepadł. Stopniowo wracałam do treningów, ale kolejny pech, uraz stopy wyłączył mnie już w tym roku, w maju i czerwcu, ze sportu. Nie poddałam się, walczyłam o zdrowie i możliwość trenowania. Wiele osób mnie wspierało, w tym trener klubowy z AZS AWF Kraków Andrzej Giza.

- Zobaczyliśmy Panią w sierpniu, na mistrzostwach Polski w Radomiu. Aleksandra Gaworska w debiucie po długiej przerwie była 6. na 400 metrów, to znaczy, że znów zameldowała się w czołówce krajowej…

- Byłam zadowolona z tego występu. Nie jest łatwo wrócić po tak długiej przerwie. Trzeba było stopniowo wchodzić w rytm treningowy, przy tym dbać, by nic znowu nie nadszarpnęło zdrowia. Może wiosną, tą kontuzja stopy, jakoś organizm zareagował na wzmożony wysiłek? Niemniej nie traciłam motywacji. Chciałam zdążyć przygotować się do mistrzostw Polski, przekonać, że mogę ponownie rywalizować z najlepszymi biegaczkami w kraju, że nie mam żadnej blokady psychicznej po tak długiej przerwie. Ocena tego startu wyszła na plus, czego dowodem jest powołanie mnie na obóz kadry narodowej do Zakopanego.

- Czyli przygotowuje się Pani teraz do wyjazdu na mistrzostwa świata do Doha, które zaczną się 27 września?

-Chyba już dość czasu oglądałam różne mistrzostwa tylko w telewizji. Moje ambicje startowe nie kończą się na mistrzostwach Polski, stać mnie na szybsze bieganie niż w Radomiu. Powiem tyle, że dla mnie to jeszcze nie koniec sezonu. Wierzę, że moja forma wzrośnie i jeszcze wystartuję w tym roku.

- W rachubę wchodzi start na MŚ w sztafecie 4x400 m. Rozmawiacie z koleżankami o szansach Polek w tej konkurencji?

- Poziom 400 metrów wśród kobiet w Polsce stale rośnie. Mamy grupę zawodniczek systematycznie podnoszących swój poziom sportowy, bijących rekordy życiowe, zdobywających medale. Myślę, że Polki stać będzie w Doha na walkę o miejsce na podium.

- Specjalizowała się Pani też w biegu płotkarskim…

- Ze względu na kontuzję kolana, potem długie leczenie, teraz biegam tylko 400 metrów płaskie. Płotki to na razie zbyt duże ryzyko. Spróbuję sił na płotkach dopiero za dwa lata, bo tyle czasu na odbudowanie się musi mieć więzadło krzyżowe.

- Za rok kończy Pani studia w Krakowie i co będzie dalej?

- Zaczynam ostatni rok studiów magisterskich na AWF, na kierunku kultura fizyczna osób starszych. Po obronie pracy planuję zostać w Krakowie. Mam tutaj dobre warunki trenowania, opiekę klubu, jestem też uczestniczką programu Ambasadorzy Krakowskiego Sportu. Nadal będę się poświęcać bieganiu.

Rozmawiał: Jan Otałęga