Srebro, brąz i na horyzoncie Tokio

Rozmowa z Klaudią Siciarz (AZS AWF Kraków), dwukrotną medalistką MME

- Gratulacje! W zakończonych w szwedzkim Gaevle młodzieżowych mistrzostwach Europy do lat 23 zdobyła Pani srebrny medal w biegu na 100 m przez płotki. Ponadto dorzuciła do skarbca polskiej ekipy brąz w sztafecie 4x100 m!

- Dziękuję. Jestem bardzo zadowolona. To największy sukces w mojej karierze. Jadąc do Szwecji wraz moją trenerką, panią Ewą Ślusarczyk, nie rozmawiałyśmy o jakimś konkretnym medalu. Głównie chciałam ustanowić rekordy życiowy na moim koronnym dystansie, co by świadczyło o mojej dobrej postawie. W mistrzostwach wygrałam najpierw biegi eliminacyjny i półfinałowy, w finale przybiegłam druga, z nowym swoim rekordem 12,82 s. To czas lepszy od poprzedniego z czerwca z Finlandii o pięć setnych sekundy. Tylko Białorusinka Elwira Herman była szybsza, niemniej już myślę, jak będzie z tą rywalką następnym razem (śmiech).

- Start w sztafecie też był wcześniej zaplanowany?

- Nie, wyszłam na stadion na rozgrzewkę, a tu zwrócono się do mnie z zapytaniem, czy pomogłabym dziewczynom w sztafecie? Ja na to bardzo chętnie, to nawet ciekawiej startować niż trenować... W eliminacjach sztafety biegłam na trzeciej zmianie, w finale na pierwszej, co wolałam. Zdobyłyśmy brązowy medal za Niemkami i Brytyjkami.

- Mówiła Pan i kiedyś, że woli biegi na stadionie niż w hali, choć pod dachem też były w płotkach trofea i rekordy?!

- W hali biegamy 60 m, a na stadionie dystans jest dłuższy, więc zawsze jest okazja skorygować jakiś błąd np. ze startu. Mam dobry finisz, czyli więcej metrów do pokonania to dla mnie szansa udanej końcówki.

- Występ w MME był dla ekipy biało-czerwonej udany. Rośnie nowa fala w polskiej lekkoatletyce, a o sprinterce Ewie Swobodzie mówi się, że może kandydować do podium na igrzyskach za rok w Tokio…

- Każdy z nas wypełnił w Szwecji zadanie, zdobyliśmy 6 złotych medali, po 3 srebrne i brązowe. Tylko Niemcy mieli lepiej… Nigdy wcześniej w tych zawodach Polska nie miała tyle złota. Ewa wygrała na 100 m, ale czy tak stanie się w Tokio? Tam będzie bardzo silna konkurencja. Natomiast ja wracam z mistrzostw z jeszcze jednym osiągnięciem. Mój nowy rekord życiowy to wypełnienie minimum do igrzysk w Tokio na 100 m przed płotki. Igrzyska jeszcze za ponad rok, ale ten ważny próg wymagań mam spełniony, można teraz spokojnie przygotowywać się do najważniejszej dla sportowców imprezy.

- Była Pani zapracowana na tartanie w Gaevle, ale udało się coś zwiedzić?

- Tak, miasto przyjemne, choć zawsze na pierwszym miejscu stawiam Kraków (śmiech). Natomiast w tym szwedzkim mieście uderza duża aktywność mieszkańców, place, parki pełne są biegających, czy jeżdżących na rolkach amatorów.

- Ile startów w tym sezonie za Panią? Jakie jeszcze cele?

- Biegałem bodaj 7-krotnie. Po kolejnych mityngach głównym celem stają się mistrzostwa Polski 23-25 sierpnia w Radomiu. Nie wiem, czy wystartuję w drużynowych mistrzostwach Europy w Bydgoszczy 9-11 sierpnia, bo trzeba do nich mieć najlepszy czas w kraju. Mój wynik jest aktualnie drugi, liderką jest Karolina Kołeczek 12,74. Ale może coś się zmieni?

- Z końcem września rozpoczną się mistrzostwa świata w Katarze!

- I to jest dylemat, czy tam jechać. Mistrzostwa są późno, sezon długi, dużo zależeć będzie od zdrowia. Ponadto są skomplikowane warunki klimatyczne. Z ulicy, gdzie panuje 40 stopni w cieniu, będziemy wchodzić do klimatyzowanego stadionu z 20 stopniami. Jak zareaguje organizm? Oby to nie zakłóciło cykl przygotowań do igrzysk w Tokio… Z panią trener będziemy się poważnie zastanawiać, czy podjąć ryzyko. Decyzja zapadnie po mistrzostwach Polski.

- Na bieżni są medale, a jak się wiedzie zawodniczce AZS AWF Kraków w drugim, poważnym zadaniu, na studiach?

- Dobrze, kończę I rok na krakowskjej AWF, kierunek sport, zdaję ostatnie egzaminy.

Rozmawiał: Jan Otałęga