Są szanse na odbudowę skoków

Okiem doświadczonego

Są szanse na odbudowę skoków

Stanisław Zapart jest jednym z najbardziej doświadczonych trenerów, związanym z małopolską lekkoatletykę. Szkoli sportowców już 53 lata.
Pochodzi z Górnego Śląska, w technikum i internacie w Bytomiu zetknął się z przyszłymi piłkarzami bytomskiej Polonii Henrykiem Apostelem, Janem Banasiem, Zygmuntem Anczokiem. Sam uprawiał lekkoatletykę, trenował sprinty, nieraz obok dwukrotnego mistrza olimpijskiego w trójskoku Józefa Schmidta. Stanisław Zapart studiował od 1963 roku na WSWF w Krakowie, z tym miastem związał się na stałe. Był trenerem w Hutniku i do dziś w AZS AWF. Wychował kilka pokoleń zawodników, mistrzów kraju, reprezentantów, także kolejnych szkoleniowców, specjalizuje się w skokach.

- Jakie są różnice między „królową sportu” 50 lat temu, gdy triumfy na arenie międzynarodowej odnosił nasz Wunderteam, a chwilą obecną?

 - Nie można powiedzieć, że dawniej młodzi gremialnie zgłaszali się na boiska, do klubów, by biegać, skakać, czy rzucać, a dzisiaj już nie. Napływ do lekkoatletyki był i jest uwarunkowany głównie postawą nauczycieli. Tam gdzie są nauczyciele w.f., którzy potrafią zachęcić do uprawiania lekkoatletyki, dopływ do niej był i jest spory. Tak więc rola szkoły w naborze do sportu jest istotna. Oczywiście obecnie młodzież ma dostęp do innych zajęć i rozrywek, sport ma większą konkurencję. Dziś np. bez przeszkód można wyjeżdżać za granicę, pół wieku temu, przy ograniczeniach paszportowych, to właśnie sport stawał się oknem na świat.

- Zmiany zaszły na stadionach…

- Tak, tu mamy nową epokę, zapoczątkowaną z końcem lat 60 wynalezieniem tartanu. Dawniej biegaliśmy na żużlu, po treningu było się czarnym od kurzu. Sprzęt uległ modyfikacjom, trenuje się też bardziej intensywnie, wcześniej zaczyna się specjalizację. Natomiast nie jest tak, że dawniej było więcej obiektów dla lekkoatletyki. Owszem, wtedy wokół boisk piłkarskich zwykle budowano 4-torowe bieżnie, ale w wielu klubach nie dbano o nią. Obecnie w Krakowie, choć kilka obiektów nie dotrwało do obecnych czasów, sytuacja nie jest zła. Mamy stadiony l.a.: AWF, Wawelu, w Nowej Hucie, na placu Na Groblach, w pobliskiej Wieliczce. To areny, na której można wyszkolić dobrych zawodników. Natomiast brakuje nam w Krakowie prawdziwej hali lekkoatletycznej, aby można było zimą i szkolić, i przeprowadzać wielkie imprezy.

- Jak Pan ocenia aktualny stan skoków Polsce?

- Jest nierówny. Mamy znakomitych tyczkarzy, Piotr Lisek jest światową gwiazdą. W skoku wzwyż po urlopie macierzyńskim powróciła Kamila Lićwinko i jest silnym punktem polskiej reprezentacji. Natomiast nie mamy zawodników wielkiego formatu w skoku w dal, w trójskoku, a w tyczce kobiet po zakończeniu kariery przez Monikę Pyrek i Anne Rogowska nastała pustka.

- W Małopolsce poziom skoków nie jest budujący. Widzi Pan możliwości poprawy?

- Nasz region aktualnie nie jest mocny w skokach. Mam nadzieję, że to chwilowa przerwa, bo mieliśmy dawniej w ty6ch konkurencjach wielu medalistów. Z różnych przyczyn nie jest łatwo. Wiele zależy od samych zawodników i zawodniczek. Nawet, jak mają stworzone dobre warunki szkoleniowe, po pewnym czasie rezygnują. Powody są różne, często związane z innymi planami życiowymi. Część z kolei zniechęca się do żmudnych treningów. Bywa, że w klubie pozostają najpracowitsi, a ci z największym talentem odchodzą. Trener musi zakasać rękawy i szukać dalej. Mamy w regionie kilka nadziei. Mateusz Różański z AZS PWSZ Tarnów dobrze zapowiada się w skoku w dal, trenuje u Jarosława Wałaszka. Postępy czyni w dal inny jego podopieczny Mateusz Olszówka. W Wawelu pod okiem Piotra Bory skacze w dal Angelika Faka, a w AZS AWF Amadeusz Kantor, szkolony przez Marię Krawcewicz. Jerzy Kaduszkiewicz prowadzi w Wawelu Gaję Wotę, była w trójskoku 9. w młodzieżowych mistrzostwach Europy. Liczę na moich podopiecznych: Filipa Sachę z AZS AWF w trójskoku, także na Katarzynę Mirek z AZS AWF wzwyż. Kasia ponadto zaczęła trenować tyczkę u trenera Dariusza Łosia we Wrocławiu. Może z tej grupy wyłonią się reprezentanci Polski na największe imprezy? Chcę pomagać „królowej sportu”. Nadal szkolę, jestem gotowy pracować z każdą młodą osobą, której marzy się przygoda z wielkim skokami…
Jan Otałęga

Rozmawiał: Jan Otałęga